Darmowy kredyt ?

Posted April 22, 2015

Tytuł tego tekstu brzmi trochę przewrotnie. Jak to? Przecież darmowych kredytów nie ma! Jedyne co może być, to kredyt, który wprawdzie jest darmowy, ale ukrywa gdzieś jakieś dodatkowe opłaty. Tymczasem, jeszcze jakiś czas temu tego typu oferty były dość częste.

Darmowy kredyt czyli co?

Podobnie jak dziś, również kilka lat temu pojawiały się oferty kredytowania na kartę kredytową, które to dawały kredytobiorcy możliwość zaciągnięcia pewnego debetu, spłacanego bez jakichkolwiek odsetek. Po prostu – kupowałeś jakiś sprzęt na który nie było Cię stać podpisując jednocześnie umowę na kartę kredytową. Zwykle przez jakiś czas (około roku) wszystkie zobowiązania nie były w żadnym wypadku oprocentowane. Dopiero po roku, zaczynało się naliczanie odsetek. Jeśli jednak użytkowniki karty zdążył się szybciej „wyrobić” z kredytem nie było żadnego problemu. Po prostu anulował umowę kredytową i rezygnował bez żadnych opłat z karty...

Kredytowy matrix?

Pewnie ktoś z Was, Czytelników tego tekstu powie że zmyślam. Przedstawiona powyżej oferta kredytowa istniała naprawdę, w jednym z działających na terenie naszego kraju banków. Pewnie zastanawiacie się, na czym zarabiał kredytobiorca jak i sklep który wprowadził wspomnianą ofertę. Trzeba przyznać, że ich zyski były znikome, aczkolwiek spłata w zwykłym terminie zwiększała wpłacane raty o comiesięczne odsetki. Kredyt rozłożony był w 20 ratach, podczas gdy już od 13-tej pojawiały się odsetki. Jeśli jednak klient szybciej się zmobilizował do spłaty zobowiązania, koszty kredytu znikały.

Działanie marketingowe?

Sądzę, że podobne oferty były niczym innym niż tylko tworem marketingowym. Dodam, iż tego typu oferty pojawiały się wyłącznie w kontekście niektórych produktów. Zwykle odsetki naliczano w tradycyjny sposób, jednak niektóra gama produktów (mówimy o znanej sieci hipermarketów) dostępna była po zaciągnięciu darmowego kredytu... Być może więc, przedstawiona przeze mnie oferta była czymś specyficznym – jakimś tworem marketingowym który miał przyciągnąć klientów

A dziś?

Dziś nie udało mi się już spotkać z podobną ofertą. Obecnie, rozłożenie rat na karcie kredytowej jest obwarowane różnymi opłatami za jej użytkowanie. Nawet jeśli mamy do czynienia z ofertą „kredyt zero procent”, to taka oferta zawiera w sobie ukryte opłaty, które wracają do banku bądź udostępniającego jego produkty sklepu. Czasami nawet, rezygnacja z karty wiąże się z koniecznością zapłaty pewnej, choć minimalnej opłaty dodatkowej. Wiem, że moja następna teza może okazać się nieco tendencyjna, jednak wydaje mi się że obecnie oferty kredytowe nie są dla ludzi, lecz dla banków. Owszem, również i banki muszą dostosować się do potrzeb swoich klientów – to oczywiste! Jednak mnogość dodatkowych opłat, o których często nawet nikt nie informuje jest na tyle duża, że człowiek sam zaczyna się zastanawiać do czego to doszło... Często ukryte opłaty dodatkowe są zaznaczone w umowie niewielkim, ledwie widocznym drukiem. Jeśli zaś umowa ma kilkanaście stron (a takie też spotkałem) kto przeczyta wszystkie jej punkty, zapisane trudnym „oficjalnym” językiem?